Polska znajduje się w trudnej i pogarszającej się sytuacji demograficznej. Przybywa osób w wieku poprodukcyjnym, a ze względu na niski wskaźnik dzietności kobiet nie są oni zastępowani przez kolejne pokolenia młodych Polaków. Rokuje to poważnymi problemami społecznymi w przyszłości, mimo olbrzymich nakładów finansowych poniesionych w celu poprawienia sytuacji demograficznej kraju.

Spis tematów (kliknij, aby przejść do wyboru tematów)


Ludność Polski

III Problemy demograficzne Polski

1. Przyrost naturalny ludności

Podstawowym pojęciem demograficznym wpływającym na liczbę ludności kraju jest ruch naturalny, czyli mające miejsce zjawiska urodzeń i zgonów w danej jednostce czasu (np. roku). Bilans urodzeń i zgonów to z kolei przyrost naturalny (PN = U – Z), którego wartość może być dodatnia (wzrost zaludnienia) lub ujemna (ubytek ludności). Ze względu na różnice w liczbie ludności państw świata, skutkujące oczywistą inną wartością urodzeń i zgonów, w geografii przelicza się ten parametr na 1000 mieszkańców, wyliczając tak zwany współczynnik przyrostu naturalnego. Można go uzyskać odejmując od wskaźnika urodzeń (WU = U/L*1000) wskaźnik zgonów (WZ = Z/L*1000) lub z uproszczonego wzrostu: WPN = (U-Z)/L*1000, czyli poprzez odjęcie od liczby urodzeń liczby zgonów, podzielenie wyniku przez liczbę ludności w danym roku oraz pomnożenie wyniku razy 1000. Wartość parametru podaje się w promilach.

Np. w 2018 r. urodziło się w Polsce 388 200 osób, a zmarło 414 200. W tym okresie w kraju zamieszkiwało 38 411 000 osób, co oznacza, że przyrost naturalny wyniósł −25 789, a wskaźnik przyrostu naturalnego -0,67‰.

Składniki przyrostu naturalnego w latach 1946-2018 w Polsce

Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych GUS.

Po II Wojnie Światowej przyrost naturalny był wysoce dodatni prawie aż do upadku PRL, kiedy pod koniec lat 80-tych zaczął się stopniowo zmniejszać. W tym okresie liczba ludności kraju wzrastała. W 2002 r. po raz pierwszy mieliśmy w Polsce ujemny przyrost naturalny, który notujemy ponownie, nieprzerwanie od 2013 r.

W całym badanym okresie parametr przyrostu naturalnego ciągle się zmieniał. Bezpośrednio po II Wojnie Światowej w Polsce doszło do zjawiska wyżu demograficznego zwanego wyżem kompensacyjnym, czyli powojennego, bardzo wysokiego przyrostu naturalnego, właściwie na poziomie eksplozji demograficznej. Odkładane przez lata wojny decyzje o założeniu rodziny, połączone z dobrymi perspektywami pokoju sprzyjały zwiększaniu zaludnienia w krótkim czasie. Szczyt wyżu przypadł na lata 50-te. W 1955 r. urodziło się rekordowe 794 tys. dzieci. W tym czasie władze Polski obawiały się wręcz, że nasz kraj nie udźwignie tak dynamicznego przyrostu naturalnego i podejmowano pewne działania by wręcz ograniczyć przyrost zaludnienia kraju. W kolejnych latach przyrost naturalny samoistnie jednak spadł, za sprawą wejścia w okres rozrodczy mało licznych roczników urodzonych w czasie wojny oraz ogólnego trendu zmniejszania tempa zaludnienia. W latach 60-tych Polska weszła więc w okres niżu demograficznego, liczba ludności wciąż jednak wzrastała.

W latach 80-tych nastąpiła w Polsce druga fala wyżu demograficznego, przez demografów nazywanego czasami echem wyżu kompensacyjnego. W tym czasie rodziny zakładały kobiety urodzone w czasie wyżu powojennego – a ponieważ było ich dużo, to i dzieci rodziło się znacznie więcej niż wcześniej. Szczyt wyżu wystąpił w 1983 r. (784 tys. dzieci). Później jednak przyrost naturalny gwałtownie wyhamował na skutek rozmaitych zmian społeczno-gospodarczych, a dno osiągnął na początku XXI wieku, kiedy w okres rozrodczy weszły kobiety z pokolenia niżu demograficznego (echo niżu demograficznego). Najgorszy w historii był rok 2003, kiedy urodziło się tylko 351 tys.dzieci. W późniejszych latach sytuacja zaczęła się stabilizować, a współczynnik urodzeń wynosi corocznie około 10‰. Przy podobnej, a ostatnio nawet wyższej wartości zgonów oznacza to, że liczba ludności Polski zaczęła spadać.

Średni przyrost naturalny w latach 2013-2018 w powiatach w Polsce

Źródło: Własna edycja na podstawie: https://static.epodreczniki.pl/portal/f/res-minimized/R1aPbG8We4Y3f/1605870067/1oZaguBEt6PZTLPPXn9vHvJDu6XkuNRn.svg

Przyrost naturalny jest zjawiskiem silnie zróżnicowanym przestrzennie i zależy od wielu czynników. Powiązany jest z sytuacją gospodarczą, mentalnością, migracjami czy strukturą wieku ludności. Przestrzennie w Polsce można wskazać obszary o jednoznacznie korzystnej i niekorzystnej sytuacji demograficznej. Od wielu lat najwyższe wskaźniki przyrost naturalny notuje w podkrakowskim powiatach południowej małopolski oraz w powiatach wokół aglomeracji Trójmiejskiej. Oprócz czynników gospodarczych i urbanistycznych, wpływ ma na to lokalna tradycja zakładania dużych rodzin, charakterystyczna dla tutejszych Górali i Kaszubów. Dobre wyniki przyrostu naturalnego notują też gminy i powiaty wokół dużych, rozwijających się metropolii – Warszawy, Poznania i Wrocławia, gdzie osiedlają się głównie młodzi, zakładający rodziny ludzie.

Zupełnie odmienna sytuacja demograficzna panuje w regionach peryferyjnych Polski, zwłaszcza w centralnej i wschodniej Polsce. Obszary te postrzegane jako nieperspektywiczne, szybko się wyludniają, a migracja młodych ludzi, przede wszystkim do aglomeracji Warszawy (i innych metropolii) pozbawia “Polskę powiatową” możliwości rozwoju demograficznego. W podobnej sytuacji znajdują się duże, ale pogrążone w długotrwałym kryzysie społeczno-gospodarczym ośrodki, takie jak np. Łódź, Wałbrzych i Konurbacja Górnośląska. Tutaj również dochodzi do emigracji młodych, co prowadzi do trwałego obniżenia współczynnika przyrostu naturalnego i depopulacji tych regionów.

Obecnie za korzystną można uznać sytuację demograficzną przede wszystkim w województwach: pomorskim, małopolskim i wielkopolskim i częściowo podkarpackim, a także mazowieckim i dolnośląskim, ale tylko w obrębie aglomeracji odpowiednio Warszawy i Wrocławia. W pozostałych województwach sytuacja demograficzna jest zła, a w śląskim, łódzkim, opolskim, świętokrzyskim, lubelskim i podlaskim wręcz dramatycznie zła.

Wartym odnotowania jest fakt, że duże różnice w przyrośnie naturalnym występują między miastami i wsiami. Obszary słabiej zurbanizowane mają znacznie wyższe wartości przyrostu naturalnego, obecnie jdnak przede wszystkim wpływ ma jednak na to napływ młodej ludności na tereny suburbiów dużych aglomeracji np. Gdańska, Poznania czy Warszawy. Z kolei w większości miast w Polsce te wyniki są znacznie gorsze, ale tu znowu wpływ ma na to migracja, przede wszystkim młodych ludzi – do strefy podmiejskiej. W przeszłości historycznej na wsi – obszarze bardziej tradycyjnym i konserwatywnym, większy przyrost naturalny miał przede wszystkim podłoże społeczne.

2. Zachowania prokreacyjne Polaków

Elementarnym parametrem demograficznym decydującym o perspektywach prokreacyjnych kraju jest współczynnik dzietności kobiet. Dla uzyskania prostej zastępowalności pokoleń, czyli utrzymania stałej liczby ludności w dłuższym okresie (z pominięciem migracji zagranicznych), parametr ten musi wynosić między 2,1 a 2,15 (co oznacza, że tyle dzieci powinna urodzić średnio jedna kobieta w wieku rozrodczym tj. 15 – 49 lat). Choć wydawać by się mogło, że dla zastąpienia dwójki rodziców wystarczy dwójka dzieci, wartość parametru musi być jednak wyższa niż dwa, ponieważ trzeba uwzględnić fakt, że część dzieci niestety nie dożyje momentu posiadania własnego potomstwa. Jednocześnie trzeba pamiętać, że jest to wartość średnia, obejmująca zarówno osoby bezdzietne, wielodzietne jak i kobiety o bardzo zróżnicowanej ilości potomstwa.

Dzietność kobiet w Polsce w latach 1950-2018

Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych GUS.

Dzietność kobiet w Polsce stale spada od szczytu osiągniętego na początku lat 50-tych (około 3,7 dzieci na jedną kobietę). Parametr ten prawie aż do ostatnich lat był wyższy na wsi, ale obecnie ma bardzo podobną wartość tak na wsiach jak i w mieście i wynosi około 1,4. Od roku 1988 wartość ta jest niższa od minimalnej zastępowalności pokoleń, co oznacza, że od tego momentu w dłuższej perspektywie czasu w Polsce dochodzi do pogorszenia sytuacji demograficznej i rokuje to obniżaniem się liczby ludności kraju. Parametr dzietności kobiet jest przestrzennie zróżnicowany analogicznie jak współczynnik przyrostu naturalnego.

Struktura wieku kobiet rodzących i średni wiek urodzenia pierwszego dziecka w Polsce w latach 1960-2018

Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych GUS.

Istotnym elementem wpływającym na dzietność kobiet jest wiek rodzenia. Jeszcze w 1990 r. średnio polska kobieta rodziła pierwsze dziecko w wieku 23,5 lat, podczas gdy w 2018 było to już 28,1, a obecnie zbliżamy się do 30 roku życia. Gdy w 1990 r. kobiety poniżej 30-roku życia odpowiadały za ponad 75% wszystkich urodzeń, w 2018 r. było to już niewiele ponad 50%. Jednocześnie znacząco wzrastał odsetek kobiet rodzących po 30 roku życia, a nawet po 40 roku życia. Polskie kobiety decydują się więc na potomstwo w coraz późniejszym wieku, to późne macierzyństwo przekłada się też na statystycznie mniejszą liczbę dzieci.

3. Czynniki wpływające na model polskiej rodziny

Demografowie badający przyrost naturalny w Polsce od wielu lat szukają odpowiedzi na pytanie o przyczyny znacznego obniżenia dzietności kobiet i przyrostu naturalnego w Polsce. Obecnie wskazuje się, że podczas gdy w przeszłości podłożem były przede wszystkim czynniki gospodarcze, np. bezrobocie, niskie zarobki, niepewna sytuacja ekonomiczna czy problemy mieszkaniowe (wciąż jednak istotne dla wielu młodych ludzi), to obecnie uważa się, że największy wpływ na sytuację demograficzną Polski mają czynniki społeczno-kulturowe, takie jak:

  • Znaczący wzrost świadomości społecznej i upowszechnienie stosowania antykoncepcji.
  • Akceptacja społeczna dla późniejszego macierzyństwa kobiet (wypadkowa wielu czynników).
  • Wydłużenie okresu kształcenia, w tym zwłaszcza upowszechnienie się studiowania wśród kobiet.
  • Popularyzacja konsumpcyjnego stylu życia, w którym nie ma miejsca na dziecko.
  • Znaczna poprawa sytuacji kobiet na rynku prawy i znacznie lepsze niż w przeszłości szanse na zrobienie kariery (której szczytowy okres pokrywa się często z wiekiem rozrodczym).
  • Rozluźnienie społecznej roli małżeństwa, wzrost liczby rozwodów i związków niesformalizowanych (w stabilnych małżeństwach rodzi się statystycznie więcej dzieci).
  • Radykalne osłabienie społecznej roli Kościoła Katolickiego i załamanie tradycyjnej mentalności społecznej (mającej wpływ np. na kwestie stosowania antykoncepcji).
  • Upowszechnienie typowego dla krajów wysokorozwiniętych, modelu “małej rodziny” (2+1), rezygnacja z dziecka na rzecz posiadania zwierząt domowych.
  • Dążenie do samorealizacji (np. poprzez spełnianie swoich pasji), w których posiadanie dzieci (lub wielu dzieci) mogłoby być przeszkodą.
  • Rozluźnienie relacji rodzinnych i mniejsza skłonność babć i dziadków do potencjalnego zajmowania się wnukami.
  • Niezdolność do znalezienia partnera lub partnerki (w ogóle lub odpowiadającego określonym wymaganiom) m.in. na skutek przeniesienia się wielu elementów życia społecznego do Internetu.

Coraz częstszym problemem, często lekceważonym, są także kwestie związane ze zdrowiem. Badania medyczne wskazują, że problemy z zajściem w ciąże czyli zjawisko niepłodności może dotyczyć nawet 1,5 mln par, czyli co 6 pary w Polsce. Przyczyny tego problemu są bardzo złożone, związane m.in. z chorobami cywilizacyjnymi, czynnikami psychologicznymi czy nawet złym stanem środowiska, dotyczą one zarówno kobiet i mężczyzn. Płodność obniża się także wraz z wiekiem. W związku z tym wiele par, które chciałoby posiadać potomstwo, ma z tym poważne trudności.

4. Polityka prorodzinna państwa

Problem niskiej dzietności kobiet przez wiele lat był w Polsce bagatelizowany i postrzegany jako wynik przejściowych kłopotów gospodarczych oraz wejścia w okres niżu demograficznego. Kiedy jednak znaleźliśmy się w okresie teoretycznie kolejnego wyżu, a okazało się, że liczba urodzeń wzrosła tylko nieznacznie, kolejne rządy zaczęły podejmować konkretne kroki mające zachęcić Polaków do posiadania dzieci, na które przeznacza się coraz więcej pieniędzy.

Wydatki rządowe (% PKB) na różne formy polityki prorodzinnej w latach 2000-2020, a liczba urodzeń żywych (tys.) w Polsce

Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych rozproszonych.

Od wielu lat w Polsce funkcjonują ulgi podatkowe na dzieci, ale jak się okazało, nie miały one większego wpływu na dzietność kobiet. Pierwszym pomysłem bezpośredniego finansowego zachęcenia Polek do rodzenia, było uchwalone już w 2006 r. z inicjatywy Ligi Polskich Rodzin “becikowe”, czyli jednorazowe świadczenie finansowe wypłacane z tytułu urodzenia dziecka. Kilka lat później, już w okresie rządów Platformy Obywatelskiej podjęto dalsze działania – w znaczący sposób ułatwiono dostęp do żłobków i przedszkoli oraz ich zakładanie, a pobyt dzieci w tych instytucjach jest częściowo finansowany przez rządy i samorządy, uruchomiono program “mieszkanie dla młodych”, ponadto w 2013 r. wydłużono maksymalny czas urlopu macierzyńskiego z 9 do 12 miesięcy (przy zachowaniu prawa do wynagrodzenia). Rok później wprowadzono tzw. “Kartę Dużej Rodziny“, czyli dokument uprawniający rodziców rodzin wielodzietnych (3 i więcej dzieci) oraz niepełnoletnie dzieci do korzystania z pewnych przywilejów i ulg. Wobec niewielkiego wpływu tych propozycji na dzietność, w 2016 r. rząd Prawa i Sprawiedliwości uruchomił bezpośredni, comiesięczny program wspierania finansowego rodziców niepełnoletnich dzieci pod nazwą “500+”. W jego obrębie rodziny mające 2 i kolejne dziecko otrzymywały na każde z nich 500 zł miesięcznie, a rodziny o niskich dochodach – także na pierwsze dziecko. Program ten został w 2019 r. rozszerzony na pierwsze dziecko bez względu na kryterium dochodowe, a wcześniej, bo w 2018 r. uzupełniony świadczeniem “300+” czyli jednorazowym, coroczną wypłatą dla rodziców na zakup wyprawki szkolnej dla dzieci i młodzieży uczącej się. Z kolei w 2022 r. w życie wchodzi kolejny program wsparcia – Rodzinny Kapitał Opiekuńczy, świadczenie finansowe dla rodziców dziecka w 2 i 3 roku życia w wysokości łącznie 12 tys. złotych na drugie i kolejne dziecko. Od kilku lat utrzymują się także bardzo niskie stopy procentowe, ułatwiające zaciąganie kredytów hipotecznych i zakup nieruchomości przez młode rodziny. Kolejne działania prorodzinne podejmowane były przez samorządy terytorialne, wśród nich można wymienić działania takie jak stypendia dla dzieci i młodzieży, dopłaty do żłobków i przedszkoli, tworzenie infrastruktury dla dzieci i młodzieży, lokalne karty dużej rodziny itp.

Za sprawą wszystkich zmian wdrożonych od 2015 r., w tym przede wszystkim za sprawą programu “500+”, wydatki rządowe na politykę prorodzinną wzrosły z około 1,4% PKB w 2014 r. do 3,5% PKB w 2020 r. i mają docelowo osiągnąć 4% PKB. Według danych Eurostatu w samym tylko 2020 r. Polska wydała około 16 miliardów Euro (około 70 mld złotych przy całym budżecie państwa na kwotę corocznie około 400-500 mld zł), co lokuje Polskę w grupie państw Unii Europejskiej najwięcej wydających na politykę prorodzinną. Początkowo wydawało się (2016, 2017), że działania te przynoszą efekty w postaci wzrostu liczby urodzeń, jednak od 2018 r. liczba urodzeń ponownie maleje (w tym jednak trzeba uwzględnić trwającą od 2019 r. epidemię COVID-19). Programy polityki prorodzinnej rozpatruje się jednak w perspektywie wieloletniej i dla obiektywnej oceny skuteczności ich działań trzeba przynajmniej okresu 5-10 lat, trudno więc jednoznacznie stwierdzić, czy programy takie jak “500+” przyczynią się do trwałej poprawy sytuacji demograficznej, czy też nie będą miały na to większego wpływu.

5. Struktura ludności Polski

Liczba ludności Polski różni się w rocznikach urodzenia. Na wykresie piramidy wieku i płci, wyraźnie zarysowują się wybrzuszenia odpowiadające okresom wyżów demograficznych, jak również wcięcia odpowiadające niżom demograficznym. Kształt piramidy wieku i płci Polski w 2018 r. odpowiadał społeczeństwu starzejącemu się, będącemu w IV fazie przejścia demograficznego.

Piramida wieku i płci Polski (rocznikami) i ludność według grup ekonomicznych w 2018 r. (kliknij, aby powiększyć)

Źródło: Opracowanie własne, dane GUS; Ekonomiczne grupy wieku: Przedprodukcyjny: 0-17, Produkcyjny: 18-59 (kobiety)/18-64 (mężczyźni), Poprodukcyjny: 60+ (kobiety), 65+ (mężczyźni).

Zasadniczo sytuacja demograficzna Polski jest zła i pogarszająca się. Obecnie rodzące się roczniki liczą wyraźnie poniżej 400 tys. osób, podczas gdy w wiek emerytalny wchodzą roczniki liczące po około 500 tys. osób. Największą grupę wiekową stanowili w 2018 r. 30 i 40-latkowie, roczniki urodzone w latach 80-tych. Jest ich łącznie nawet ponad 600 tys. Oznacza to, że kolejne roczniki są coraz mniej liczne i w przyszłości nie będą one w stanie zastąpić starszych grup wiekowych.

Charakterystycznym elementem polskiej struktury demograficznej jest rodzenie się większej liczby chłopców niż dziewczynek. Różnica ta jest co roku podobna i wynosi około 5,5-6% więcej chłopców. Przewaga liczby mężczyzn nad liczbą kobiet utrzymuję się do około 50-tego roku życia, ale później gwałtownie rośnie przewaga liczby kobiet nad liczbą mężczyzn. Np. 80-letnich seniorek jest dwukrotnie więcej niż seniorów, 90-letnich trzykrotnie, a stuletnich i starszych – czterokrotnie więcej.

Struktura ludności według ekonomicznych grup wieku była w 2018 r. jeszcze względnie korzystna, ponieważ liczba osób w wieku poprodukcyjnym była tylko nieco większa niż w przedprodukcyjnym, a ponad 60% ludności znajdowało się w wieku produkcyjnym. Oznacza to, że wskaźnik obciążenia demograficznego, czyli liczba osób w wieku przedprodukcyjnym i poprodukcyjnym (wiek nieprodukcyjny) przypadająca na osoby  w wieku produkcyjnym wynosiła ~65%. Na 3 osoby w wieku produkcyjnym przypadał więc średnio 1 emeryt i 1 dziecko.

Piramidy wieku i płci Polski w przeszłości i w przyszłości (kliknij, aby powiększyć)

Źródło: Opracowanie własne, 1988 i 2011 – dane Narodowego Spisu Powszechnego, 2030 i 2050 – prognoza GUS; Ekonomiczne grupy wieku: Przedprodukcyjny: 0-17, Produkcyjny: 18-59 (kobiety)/18-64 (mężczyźni), Poprodukcyjny: 60+ (kobiety), 65+ (mężczyźni).

Okazuje się, że w przeszłości sytuacja demograficzna Polski była diametralnie inna niż obecnie. Kształt piramidy wieku i płci był znacznie korzystniejszy w 1988 r., kiedy społeczeństwo było znacznie młodsze niż obecnie, a sytuacja demograficzna odpowiadała końcowej części III fazy przejścia demograficznego. W 2011 r. r. Polska miała już typową piramidę dla społeczeństwa starzejącego się (IV faza), której stan jeszcze pogorszy się w 2030 i 2050 r. W prognozowanym okresie, Polska stanie się społeczeństwem starym, znajdującym się w V fazie przejścia demograficznego.

Ludność Polski według ekonomicznych grup wieku w przeszłości i w przyszłości

Źródło: Opracowanie własne, 1988 i 2011 – dane Narodowego Spisu Powszechnego, 2030 i 2050 – prognoza GUS; Ekonomiczne grupy wieku: Przedprodukcyjny: 0-17, Produkcyjny: 18-59 (kobiety)/18-64 (mężczyźni), Poprodukcyjny: 60+ (kobiety), 65+ (mężczyźni).

Obserwowane zmiany wpłyną zarówno na liczbę ludności, jak i jej strukturę ekonomiczną. O ile w 1988 r. sytuacja gospodarcza mogła być trudna (wskaźnik obciążenia demograficznego 73,5%), to rokowała ona poprawą ze względu na duży udział osób w wieku przedprodukcyjnym, przy małej liczbie osób w wieku poprodukcyjnym. W 2011 r. Polska osiągnęła maksimum ludnościowe i najwyższy odsetek osób w wieku produkcyjnym (64%), z relatywnie niskim poziomem obciążenia demograficznego (~56%) co bardzo korzystnie wpływało na gospodarkę. Jednak już w 2030 r. obciążenie demograficzne ponownie wzrośnie do poziomu z 1988 r., ale tym razem będzie za niego odpowiadać rosnąca liczba seniorów. W 2050 r. odczuwalne będą już istotne zmiany zaludnienia kraju. Liczba ludności, według prognoz GUS spadnie poniżej 34 mln i co roku będzie dalej maleć, a więcej niż co 3 Polak będzie emerytem. Wskaźnik obciążenia demograficznego przekroczy 100% i będzie się dalej pogarszał, co oznacza, że na jedna osoba w wieku produkcyjnym będzie musiała utrzymać ponad 1 osobę w wieku nieprodukcyjnym. Polska będzie więc zmagać się ze zjawiskiem depopulacji. Zdaniem niektórych demografów, do końca XXI wieku populacja Polski może spaść do 18-24 milionów osób.

Średnia oczekiwana długość życia kobiet i mężczyzn w Polsce w latach 1950-2018

Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych GUS.

Co ciekawe, w Polsce stale (od 1990) rośnie się średnia oczekiwana długość życia ludności. Obecnie (2018) wynosi ona 73,8 lat dla mężczyzn i 81,7 dla kobiet. Maleje też różnica długości życia kobiet i mężczyzn (z 9 lat w 1990 do 7,9 w 2018). Kobiety żyją dłużej w większości społeczeństw świata, jednak długość życia polskich mężczyzn jest dalece niższa niż przeciętna dla państw rozwiniętych. W latach 70 i 80 obserwowaliśmy nawet spadek tego wskaźnika u mężczyzn. Związane jest to przede wszystkim z nadumieralnością mężczyzn w Polsce. Wśród czynników na to wpływających są:

  • Problemy społeczne takie jak: alkoholizm, narkomania i bezdomność, dotykające wielokrotnie częściej mężczyzn niż kobiet.
  • Wysoki poziom presji społecznej związany z realami gospodarczymi i niższy niż u kobiet poziom odporności na stres.
  • Statystycznie wyższy poziom aktywności zawodowej mężczyzn i częściej wykonywanie prac fizycznych i szkodliwych dla zdrowia np. w rolnictwie, górnictwie czy przemyśle, które przyczyniają się do szybszego wyniszczenia organizmu.
  • Wyższa tendencja mężczyzn do zachowań ryzykanckich i brawurowych np. powodowanie wypadków pod wpływem substancji psychoaktywnych.
  • Niższy poziom dbałości o zdrowie, zwłaszcza w zakresie prawidłowego odżywiania i profilaktyki chorób, w tym nowotworów i chorób układu krążenia.

Wskaźnik feminizacji w Polsce według wybranych grup wieku i typu jednostki osadniczej w 2018 r.


Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych GUS.

Mimo większej liczby urodzeń mężczyzn, w populacji Polski za sprawą większej średniej długości trwania życia – przewyższa liczba kobiet. Wskaźnik feminizacji oblicza się dzieląc liczbę kobiet przez liczbę mężczyzn i mnożąc wynik razy 100. W ten sposób dowiadujemy się, ile kobiet przypada na 100 mężczyzn (WF = LK/LM*100). O ile przed 50 rokiem życia przeważają mężczyźni (poniżej 100 kobiet na 100 mężczyzn), w całej populacji przypada niecałe 107 kobiet na 100 mężczyzn. Powyżej 50 roku życia, w każdym kolejnym roczniku wskaźnik ten jest coraz większy. Różni się on także między miastem i wsią. Kobiety znacznie częściej niż mężczyźni migrują ze wsi do miast (mężczyźni częściej pozostają i wykonują pracę na roli), znacząco wyższy jest więc wskaźnik feminizacji w miastach, zwłaszcza w dużych metropoliach. Także województwa o dużym zurbanizowaniu, np. mazowieckie, łódzkie czy dolnośląskie mają wyższe wartości tego wskaźnika niż województwa rolnicze takie jak np. świętokrzyskie czy podkarpackie.


6. Przemiany demograficzne a rozwój społeczno-gospodarczy Polski

Jednym z parametrów obrazujących wpływ pogarszającej się sytuacji demograficznej Polski na potencjalne problemy gospodarcze jest wskaźnik starości demograficznej, obliczany jako procentowy udział osób w wieku 65 lat i powyżej w całej populacji. Okazuje się, że w niektórych Polskich gminach, zwłaszcza w centralnej i wschodniej Polsce oraz niektórych większych miastach, przekracza on 19-20%, a lokalnie dochodzi nawet prawie do 40%. Starzenie się społeczeństwa rodzi wiele negatywnych skutków społeczno-gospodarczych.

Wskaźnik starości demograficznej według gmin w Polsce w 2016 r.

Źródło: Atlas Demograficzny Polski 2016, GUS.

Wśród potencjalnych skutków rosnącej liczby seniorów przy jednoczesnym spadku urodzeń, należy wymienić:

  • Zmniejszenie liczby ludności Polski, regres demograficzny.
  • Depopulacja niektórych miejscowości, a nawet całych gmin i powiatów, skutkująca likwidacją niektórych jednostek osadniczych lub utratą przez samorząd terytorialny zdolności wykonywania swoich zadań.
  • Pogarszanie się sytuacji rynku pracy – niedobór rąk do pracy, osłabienie wzrostu gospodarczego i potencjalnie konieczność przyjmowania do pracy imigrantów zagranicznych.
  • Załamanie finansów publicznych na skutek radykalnego wzrostu wydatków publicznych na służbę zdrowia, wypłaty emerytur i innych świadczeń czy utrzymywanie domów pomocy społecznej przy jednoczesnym spadku dochodów podatkowych i składkowych na skutek malejącej liczby osób pracujących. W perspektywie znaczny wzrost zadłużenia państwa lub podniesienie podatków i pogłębienie kłopotów gospodarczych.
  • Konieczność zamykania szkół i ograniczania oferty edukacyjnej, zwłaszcza na obszarach peryferyjnych i wiejskich.
  • Konieczność znacznego zwiększenia personelu medycznego, w tym zwłaszcza lekarzy geriatrów, pielęgniarek i opiekunów osób starszych kosztem służb medycznych innych specjalności np. pediatrów.
  • Ograniczenie dostępności niektórych usług lub wzrost ich cen, za sprawą mniejszej konkurencji i ograniczenia liczby specjalistów.
  • Załamanie rynku nieruchomości na obszarach dotkniętych depopulacją, na skutek braku popytu na lokale mieszkalne.